I Liceum Ogólnokształcące im. Juliusza Słowackiego w Skarżysku-Kamiennej
Michał Rot PDF Drukuj Email

Kryształowe kości

 

Stare pudełko w kącie, na strychu

kurzem okryte samotnie stoi.

Odchodzi w niemą niepamięć

w wieku czarnej niedoli.

 

Czas opuszkiem swego złowieszczego palca

już po jego wieczku przeciągnął,

mahoniową czekoladę drewna w wyblakłe

płótno zmienił.

 

Srebrne zawiasy przy otwarciu 

rozdzierający pisk wydają,

a w oczy blade światło 

lodowego turkusu się dostaje.

 

Na dnie, okryte szmaragdowym aksamitem

kryształowe kości leżą.

Niegdyś, efemerycznym dymem oplecione,

z daleka cudowną doskonałością nęciły.  

Dziś już niestety swoją perfekcje zatraciły.

 

Przypatrz się pudełku i kościom,

pomyśl przez chwilę...

Czy w pogoni za ideałem, 

gdzieś po drodze czegoś nie straciłeś?

 

 

Poza naszym czasem

 

Każda sekunda i minuta,

godzina, dzień, tydzień,

miesiąc i rok,

poza naszym czasem

będzie szmaragdem.

 

Powstanie zieleń

piękna, doskonała... wyniosła,

okryje swoim całunem

smutek czyhający na horyzoncie.

 

I jeśli wszystko pójdzie dobrze,

zostanie już ze mną,

na zawsze.

 

 

 

Twój koniec (oh, desperacjo!)

 

Chodź, tu do mnie.

Błagam, pojaw się.

Proszę, przyjdź.

Będę skomlał jak pies.

Ukorzę się przed Tobą.

Wyrzucę ręce ku pustym niebiosom...

a gdy już się zjawisz,

wpakuję Ci kulkę w łeb.

 

Obłudna przyjemność zaleje moje ciało

niczym smak najznamienitszej ambrozji

malinową salę, śnieżnobiałych kolumn.

 

Stanę nad Tobą i strzelę ponownie,

wyciągnę srebrne ostrze i przetnę kilkukrotnie,

wezmę siekierę i odrąbię parę kończyn,

rozpłatam brzuch i wyrzucę narządy...

 

Zdmuchnę przygasający płomyk Twojej nadziei

by po chwili rozpalić go na nowo.

Podleję resztki złotej czerwieni, chemiczną benzyną.

Lecz to będzie Twój koniec.

 

Paliwo wypali się, a Ty staniesz się trupem.

Zgnijesz, a ciało zbezczeszczą larwy.

Tyle możesz dostać w zamian za szmaragdową Nadzieję,

Matkę Głupich.


Efemeryczna chwila

 

Perłowe światło księżyca wraz z diamentowymi gwiazdami spoglądającymi na Ziemię z wysokości czystego, granatowego firmamentu oświetla okazałą, drewnianą, skrytą pod powłoką drobnych, finezyjnie wykonanych przez szaroniebieski mróz, puszyście białych kryształków lodu, chatę. Na powierzchni szklanych okien, błyszczą się perfekcyjnie ułożone w abstrakcyjny obraz, igiełki szronu. We wnętrzu, skrytego w gęstym, sosnowym lesie domu wesołe języki, koralowo-złocistego ognia, leniwie, lecz z uporem, pełzną po grubych gałęziach, dotkniętego przez nieubłagany ząb czasu, dębu, zarażając go swoim ciepłem i zostawiając matowoczarny ślad na powierzchni popękanej kory. Brązowoszary kominek, zbudowany z bliżej nieokreślonego kruszcu, paradoksalnie tętni życiem. W ogrzanym powietrzu, unosi się delikatny zapach cynamonu, splecionego z lekko kwaśną nutą skórki pomarańczy oraz dźwięcznym aromatem pieczonych jabłek. Cicha, spokojna melodia wdzięcznie roznosi się po pomieszczeniu, dopełniając magiczną atmosferę Zimy.

 

 
Slideshow by phatfusion
Design by Next Level Design Lizenztyp CC

-:)Yeti-Kolos(:-